niedziela, 27 września 2015

Gęsi wrzód stanął ślusarzowi żółć przegryźć



[LINK]


Inukashi był zmęczony. Było już grubo po północy, a mały Shionn nie pozwalał mu zasnąć choćby na chwilę przez ciągłe pobudki.
                ,,Że też mu się koszmary teraz śnią, akurat wtedy, kiedy trzeba się wyspać.”
                ,,I ty jeszcze się mu dziwisz?”
                ,,Niespecjalnie. Nastały znowu złe czasy…”
                Psy leżały wokół Inukashi, ogrzewając go lepiej niż koc, a jeden z nich uspokajał Shionna, liżąc go po twarzy.
                Nagle usłyszał pukanie w okno. Zmarszczył brwi, jednak nie wstał. Co on jest, przytułek dla bezdomnych?!
                Jednak psy nie warczały. Patrzyły na okno, jakby widziały kogoś znajomego. Bardzo znajomego…
                Inukashi ruszył się bardzo niechętnie i podszedł do nieszczęsnego okna. Ku jego zdumieniu, po drugiej stronie zobaczył Shiona. Szybko otworzył okno i wpuścił chłopaka, lustrując go od góry do dołu, po czym stwierdził:
                - Wyglądasz tak, jakbyś właśnie wyszedł z grobu.
                - Nie zaprzeczę – odparł i usiadł pod oknem, ciężko dysząc.
                Shion nie wyglądał najlepiej.
                Podarte, brudne ubrania, włosy sięgające teraz ramion, gdzieniegdzie sklejone krwią, mnóstwo siniaków, sporo ran. Jedna z nich była postrzałowa. Na szczęście przepiła go na wylot, a nie zatrzymała się na kości.
                Jakby tego było mało, Shion mocno zeszczuplał.
                Psy podeszły do Shiona i zaczęły lizać go po twarzy, jednak chłopak był zbyt zmęczony, żeby je choćby pogłaskać, uśmiechnął się więc tylko blado.
                Inukashi widząc, że Shion musiał być strasznie głodny i spragniony, przyniósł mu zupę z kawałkiem mięsa. Shion spojrzał na przyjaciela wdzięcznie i zabrał się do jedzenia.
                - Jak skończysz to mi opowiesz, jak zwiałeś od tego starego pryka, może kiedyś mi się to przyda.
                - Nie ma sprawy. Ale uwierz mi, ucieczka taka łatwa to to nie jest, mnie zajęła ponad trzy miesiące.
                - Ciekawe, w ile ten przeklęty szczur by zwiał.
                Shion uśmiechnął się drwiąco.
                - Obrażanie strażników za wiele by mu nie pomogło, to na pewno. Próba ,,przekonania” ich też nie. Są kompetentni. – odłożył miskę, dziękując Inukashi’emu za posiłek.
                - Więc jak zwiałeś? Skoro, jak to ująłeś, są kompetentni?
                - Za pomocą słów doprowadzałem ich powoli do szaleństwa.